Nadmorskie kurorty nie lubią małych dzieci…

20160709_172928

 

Tytuł może brzmi zbyt ogólnikowo, może jest przesadzony, ale nie znalazłam innych słów aby zasygnalizować, że jest problem.

Jestem wielką fanką spędzania urlopu nad Bałtykiem. Byłam w wielu nadmorskich miejscowościach, m.in.: w Jastarnii, Dziwnówku, Jastrzębiej Górze, we Władysławowie i oczywiście w mojej ulubionej Łebie.

Podczas tegorocznego urlopu uświadomiłam sobie, że właściciele pensjonatów, prywatnych pokoi gościnnych, a także restauracji i kawiarenek nie lubią małych dzieci. Zaraz napiszę skąd wyciągnęłam takie smutne wnioski.

Po pierwsze

Szukając noclegu, pytałam o łóżeczko dla dziecka. Bardzo się zawiodłam, gdy właścicielka pensjonatu,
w którym byliśmy już wielokrotnie, powiedziała, że ma łóżeczko ale trzyma w nim pościel bo nie ma szafy, więc musimy przywieźć sobie turystyczne :/

Po drugie

Coraz częściej w restauracjach i kawiarniach znajdują się kąciki z zabawkami dla dzieci. Według mnie oznacza to, że rodziny z dziećmi są mile widziane. To dlaczego nie ma przewijaków? Niestety jest to ogromny problem, gdy dziecko trzeba przewinąć prawie natychmiast aby nie miało odparzonej pupy.

Swoja drogą, gratuluję pomysłu pewnej Pani kelnerce, która zapytana, gdzie mogę przewinąć dziecko, odpowiedziała, że przy stoliku. Osobiście, siedząc przy kawie, nie chciałabym wąchać czegoś takiego.

Gdy taka sytuacja Wam się zdarzy, polecam aby zawsze mieć przy sobie matę do przewijania (poskładana nie zajmuje wiele miejsca i jest wielokrotnego użytku) lub jednorazowe podkłady higieniczne (do kupienia w drogeriach, mogą być również na szybko kupione w aptece podkłady szpitalne). Można wówczas dziecko przewinąć na ławce w parku albo jak nam się zdarzyło- na trawniku.

Po trzecie

Bardzo często dziecięce menu jest niejadalne. A dla maluszków poniżej roku to już w ogóle nie ma o czym mówić. W takiej awaryjnej sytuacji, ratują nas słoiczki lub też zwyczajnie butelka/kubek z mlekiem.

Moim ogromnym marzeniem, które pewnie nigdy się nie spełni, jest dostępność w restauracjach/kawiarniach podgrzewaczy do butelek. Sprzęt taki dużo nie kosztuje, a mógłby wiele ułatwić rodzicom i obsłudze, której trzeba zawracać głowę.

 

Jeśli chodzi o łóżeczko, to z problemem można sobie poradzić wyszukując noclegów w willach rodzinnych, których właściciele najczęściej też mają małe dzieci. Tego typu pensjonaty charakteryzują się również ładnym placem zabaw, trampoliną i rozmaitymi zabawkami w ogrodzie bądź mają specjalny pokój zabaw dla dzieci. Jednakże nie sądzę, aby właściciele obiektów gastronomicznych coś zmienili w ciągu kilku następnych lat. Czy jest przewijak, podgrzewacz i dziecięce menu czy ich nie ma, Klienci i tak będą przychodzić i tak. Z problemem przewijaków powinny się zmierzyć władze gmin, które zadbałyby o toaletę miejską, ogólnodostępną- może być nawet płatną, ale czystą i pachnącą.

Jestem ciekawa, czy spotkaliście się z przewijakiem/podgrzewaczami? Jeśli tak to chętnie dowiem się gdzie jest tak fajnie :)

Pozdrawiam

Patrycja

 

 

 

 

 

 

 

You may also like

2 komentarze

  1. Brak przewijaków, podjazdów dla wózków i specjalnego menu w restauracjach dla maluchów też był sporą przeszkodą w swobodnym spacerowaniu i spędzaniu wolnego czasu :( Miłym zaskoczeniem okazało się specjalne pomieszczenie dla matki i dziecka na które natknęłam się w sumie przez przypadek w Katowicach – CH SuperSam. Było czysto i przytulnie, można było skorzystać z przewijaka i podgrzewacza do butelek :)

    1. Tak, zgadzam się, brak podjazdów do wózków to u nas norma :(
      Z podobnym pomieszczeniem spotkałam się w CH Platan w Zabrzu. Dodatkowym zabezpieczeniem przed wejściem do tego pomieszczenia innych osób niż matki z dziećmi, jest video-domofon, a ochrona otwiera drzwi tylko tym, dla których pomieszczenie jest przeznaczone.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *